Czytelnia‎ > ‎

Pokrow Preswiatoj Bogordzicy

opublikowane: 19 gru 2012, 12:51 przez Tamara Samsonowicz   [ zaktualizowane 16 sty 2013, 13:10 ]
 - Oto jesienne święto Opieki Matki Bożej (Pokrowy), które stało się ulubionym zwłaszcza u nas, mimo że powstało nie na Rusi, a w Konstantynopolu i jest, chociaż brzmi to dzisiaj dziwnie, świętem zwycięstwa Bizantyńczyków nad naszymi wojskami, oblegającymi wówczas ich stolicę. Zgodnie z tradycją, podczas oblężenia w cerkwi objawiła się Matka Boża, trzymając szal nad miastem i modlącymi się w nim ludźmi.

Ale jak to już nie raz zdarzało się w historii, to lokalne wydarzenie, które zaszło w lokalnych okolicznościach, przerosło samo siebie, nabrało ogólnoświatowego wymiaru i ogólnoświatowego znaczenia. Zapomniano o historycznym kontekście wydarzeń, o konkretnych okolicznościach, ale pozostał obraz Matki, której Syn na krzyżu usynowił całą ludzkość – Matki osłaniającej, broniącej i pocieszającej swoje, dotknięte nieszczęściem, dzieci, przyjmującej do swego serca wszystkie nasze smutki, wszystkie cierpienia, cały nieutulony ból naszego ziemskiego istnienia. I ośrodkiem takiego przyjmowania Matki Bożej stało się święto Pokrowy.
A twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu (Łk 2,35). Te słowa sprawiedliwego starca Symeona, skierowane do Matki Bożej w dniu, w którym przyniosła Dzieciątko do świątyni, żeby poświęcić Je Bogu, głęboko przeniknęły do dusz wiernych. Matka Jezusa, która przecierpiała u krzyża Syna swój straszny ból żalu i współczucia, stała się dla nas, ludzi, darem tej matczynej miłości, matczynego żalu i matczynego współczucia.
Całe wieki ludzie widzieli duchowymi oczyma ten świetlany szal nad światem, cieszyli się z niego i w nim znajdowali radość i pocieszenie. 
Dnieś, błagowiernii ludije, swietło prazdnujem, osieniajemi Twoim Bogomati, priszestwijem. Ten, kto miał to widzenie, jurodiwy ubogi Andrej – opowiadał, że Matka Boża modliła się na kolanach, Pani i Królowa świata z jego powodu płakała. I wiele stuleci później o. Sergiusz Bułgakow, wielki rosyjski filozof i teolog, który sam w młodości przeszedł z chrześcijańskiej wiary do marksizmu, ale powrócił do domu Ojca i stał się w czasach ciężkiej próby, w latach odstąpienia od wiary milionów ludzi, świadkiem i głosicielem religijnego przywołania swego narodu, w kazaniu na dzień Pokrowy mówił o tajemnicy łez Bogarodzicy tak: 
„Nie tylko tysiąc lat temu modliła się ze łzami w oczach Bogarodzica, ale modli się obecnie i tutaj i zawsze i wszędzie do końca świata. I nie tylko nad obecnymi wtedy był rozpostarty jej szal, ale i nad całym rodem ludzkim, i nad całym światem i nad nami, grzesznymi, on jaśnieje, chociaż nie jesteśmy godni, by to widzieć. Matka Boża pośredniczy między ziemią i niebem. Jest Ona Orędowniczką świata, zanoszącą Jego modlitwę do Tronu Chwały Bożej. Jest miłością i miłosierdziem, łaskawością i gorliwością, wybaczeniem i wstawiennictwem. Ona nie osądza, ale wszystkim współczuje. Ona nie jest prawdą sądu i nie jest sądem prawdy, ale matczynym wstawiennictwem. I na Sądzie Ostatecznym Syna Swego błaga Sprawiedliwego Sędziego o wybaczenie. Grzech świata i smutki świata ranią Jej wszechmiłujące serce, na złość i grzech odpowiada miłością i łzami, miecz także obecnie przeszywa Jej serce. Matka Boża płacze nad światem. 
Cóż to za tajemnica? Sam świat płacze nad sobą Jej łzami. Jego cierpienia i troski są istotą także Jej smutku, jego płacz jest istotą Jej łez. Ona – jest Matką, Ona jest sercem. Gdyby oczy ludzkie widziały światłość Matki Bożej w świecie, znałyby dokonujące się w tajemnicy przemienienie świata. Gdyby widziały Jej łzy, ścisnęłyby się i zmiękły okrutne ludzkie serca. Nie może być bowiem tak skamieniałe serce, która nie zmiękłoby w obliczu takiej miłości, okazującej mu tyle miłosierdzia – na złość odpowiadającej miłością, na grzech łzami, na bluźnierstwo wybaczeniem, na wrogość błogosławieństwem”.
I o. Sergiusz kontynuuje: „Świat nie jest pozostawiony sam sobie w swoim nieszczęściu, człowiek nie jest samotny w smutku. Matczyne serce jest rozdarte i zranione – razem z nim i nad nami płacze Matka Boża... Będziemy wiedzieć, czyje serce ranimy grzechami, czyimi łzami omywane są nasze upadki... Ukochała rosyjska ziemia dzień Opieki Matki Bożej w Cargrodzie. Ale nie tam, a w naszym dalekim państwie zaczęto radośnie opiewać i wielbić osłonięcie świata przez Bogarodzicę. Przylgnął duszą naród nasz do tego cudownego zjawiska – pokrowskie cerkwie były budowane po całej ziemi ruskiej – padł na kolana swego serca razem z modlącą się na kolanach Bogarodzicą. I teraz, w wielkim swym smutku, naród nasz okrywa się Jej szalem... I teraz w nieszczęściach i biedach czyż nie słyszy Ona westchnień i wzdychań, czyż nie zwróci uwagi na płacz i szloch?
Wierzymy i wiemy, że i dzisiaj wstawia się Miłosierdna modlitwą i płaczem nad rosyjską niedolą. Czy słyszy nasze serce Jej płacz, czy wie o Jej modlitwie i pocieszeniu, czy zna jej Pokrow nad naszą ziemią? Tak, słyszy i zna, kiedy modlitewnie skłania się przed Przeczystą. Nie pozostawiła Ona naszej ziemi, chociaż dosięgły ją satanistyczne doświadczenia”.
To kazanie o. Sergiusz Bułgakow wygłosił na samym początku bezbożnego, antyreligijnego szaleństwa na ruskiej ziemi. Ale pozostają one, te słowa, w całej swej mocy także dzisiaj. Niezależnie od tego bowiem, jaką nową formę przyjęłaby ta walka, pozostaje walką o poprawę, o wybór ludzkich serc i nie tylko pojedynczych serc, ale i o serce narodu – o jego wybór i o jego wierność. 
Radujsia, Radostie nasza, pokryj nas ot wsiakogo zła, czestnym Twoim Pokrowom – tym porywem chwały i radości, tą modlitwą o pomoc, obronę i pocieszenie określany był kiedyś nasz duchowy los. I niezależnie od tego, ile było grzechów i upadków, jak straszne było nasze życie – ten jaśniejący obraz Matki, Wstawienniczki, Pocieszenia, Opieki nad światem był z nami, nad nami, w nas. I święto Pokrowy znowu przywołuje nas do powrotu do niego, i w tym powrocie – do ocalenia i odrodzenia.

autor: o. Aleksander Schmemenn     tłum. Ałła Matreńczyk

1.10.2012 r.
Comments