Czytelnia‎ > ‎

Trening

opublikowane: 22 mar 2013, 13:23 przez Tamara Samsonowicz
 - Autor: o. Wiaczesław (Dejneko) (za: cerkiew.pl)
 - Wiosna duchowa już się rozpoczęła… Wszyscy, którzy rozumieją w większym lub mniejszym stopniu znaczenie tego pięknego okresu, tradycyjnie odnowili ubiegłoroczne bądź podjęli nowe postanowienia. Zazwyczaj te postanowienia mają konstrukcję typu: „w tym roku nie będę jadł(a)…”, „ograniczę internet”, „nie będę robił tego”, „nie będę robił tamtego”.
Czy jednak post zawiera się jedynie w wypełnianiu tychże postanowień? O poście napisano wiele, a powiedziano jeszcze więcej. Każdy niejednokrotnie słyszał w Cerkwi, z głoszonych kazań lub pouczeń swojego ojca duchowego, jak ważny jest post, a szczególnie Wielki Post. Niemniej jednak, zdecydowałem się „przelać na papier” kilka myśli, refleksji dotyczących tego niesamowicie ważnego elementu życia prawosławnego chrześcijanina. Oczywiście, nie będą to moje myśli, o czym zresztą można przekonać się poniżej.

Jakiś czas temu słuchałem wykładu wybitnego teologa, biskupa serbskiej Cerkwi, Atanazego (Jewtiča) na temat: Człowiek – byt przeznaczony do doskonalenia się. Władyka Atanazy, znany między innymi ze swego zamiłowania do piłki nożnej, mówiąc o znaczeniu postu w życiu człowieka użył ciekawego, współczesnego porównania: Prawosławny chrześcijanin powinien nieustannie pracować nad sobą. Myślicie, że jeżeliby Leo Messi nie trenował codziennie, to byłby taki dobry…? W pierwszej chwili potraktowałem te słowa jako typowy żart władyki Atanazego. Jednak po chwili zastanowienia uświadomiłem sobie, że słowa te były o wiele bardziej mądre niż zabawne. Jaką można wyciągnąć naukę z tychże słów?

Po pierwsze, post rzeczywiście można nazwać chrześcijańskim treningiem. Na czym polega trening sportowca, z reguły wszyscy wiedzą. Co trenuje chrześcijanin podczas postu? Przede wszystkim siłę swojej woli. Przykładowo, jeżeli człowiek nauczy się powstrzymywać od jedzenia pewnych produktów, to dzięki temu będzie mu łatwiej kontrolować inne sfery swojego życia. Dzięki temu będzie mógł mieć większy wpływ na swoje czyny, a zasadniczo myśli. Nasze czyny są uwarunkowane naszymi myślami. Każdy nasz czyn, każde nasze słowo jest wypadkową tego, co się dzieje w naszym wnętrzu. Dlatego też Ojcowie bardzo często podkreślają, jak ważne jest stałe kontrolowanie myśli, filtrowanie – chronienie umysłu. Jeden z największych ascetów XX wieku starzec Tadej (Tadeusz) w jednej z rozmów użył stwierdzenia: Jakie będą nasze myśli, takie będzie nasze całe życie. Modlitwa połączona z siłą naszej wewnętrznej woli, bez wątpienia, jest w stanie uporządkować każdy wewnętrzny bałagan, usunąć każdą nieczystość. Zarówno poszcząc, jak i w ogóle podejmując jakiekolwiek inne działanie, musimy pamiętać o słowach Chrystusa: Beze Mnie nic nie możecie uczynić [J 15,5].

Po drugie, skoro post jest treningiem, oznacza to, że nie stanowi on celu samego w sobie. Jest jedynie środkiem, który ma w zamierzeniu przynieść odkreślony efekt. Skupiając się jedynie na wypełnianiu naszych postanowień, nie różnilibyśmy się niczym od sztangisty, który bez większego sensu podnosi coraz to większe ciężary. Zatem, jakiego postu i jakiego efektu końcowego oczekuje od nas Bóg? Możemy dowiedzieć się tego z 58. rozdziału Księgi Izajasza: Szukają mnie dzień za dniem, pragną poznać moje drogi, (…) „Czemu pościliśmy, a Ty nie wejrzałeś? Umartwialiśmy siebie, a Tyś tego nie uznał?”. (…) Otóż pościcie wśród waśni i sporów, i wśród bicia niegodziwą pięścią. (…) Czyż nie jest raczej ten post, który wybieram: Rozerwać kajdany zła, rozwiązać więzy niewoli, wypuścić wolno uciśnionych i wszelkie jarzmo połamać? Dzielić swój chleb z głodnym, wprowadzić w dom biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodziać i nie odwrócić się od współziomków [Iz 58,2-7]. Tak więc, owocem, który powinniśmy przynieść w okresie postu, jest miłość. Czyli to, co tak naprawdę sprawia, że jesteśmy prawdziwymi uczniami Chrystusa.

Moim zdaniem, ważnym dodatkiem do powyższych słów jest to oto stwierdzenie św. Justyna Popowiča: Wartość i chrześcijańskość naszego postu są uwarunkowane przebaczeniem. Chodzi tutaj przede wszystkim o przebaczenie bliźniemu. Każdy z nas wie, jak często trudno jest wybaczać, tak w głębi duszy, w głębi naszego serca. Niejednokrotnie zapewne mówiliśmy „wybaczam” lub „przepraszam”, a w naszym sercu nic te słowa nie zmieniały. Prawdziwe przebaczenie jest niesamowitym wysiłkiem woli wspomaganej, oczywiście, przez Łaskę Ducha Świętego. Mówiąc o przebaczeniu, ważnym jest również, aby przebaczyć samemu sobie. Ojcowie często zauważają, że jeżeli człowiek nie potrafi przebaczyć samemu sobie, to kryje się w tym pycha: Jak ja mogłem uczynić coś tak ohydnego. Taki stan braku przebaczenia samemu sobie świadczy również o braku wiary w to, że Bóg może nam wybaczyć. Oczywistym jest, że bez przebaczenia nie może być mowy o szczerej miłości.

Po trzecie. Podobnie jak piłkarze regularnie trenują, aby utrzymać wysoką formę, również i chrześcijanin musi nieustannie pracować nad sobą. Przecież każdy z nas jest chrześcijaninem nie tylko w czasie Wielkiego Postu. Jednocześnie musimy mieć świadomość, że walka z namiętnościami dotyczy wysiłku całego naszego życia. Ojcowie z Monasteru Optinskiego często porównywali pozornie pokonane namiętności do pozornie martwych nieboszczyków, którzy w każdej chwili są w stanie się przebudzić.
Jak już wspomniałem wcześniej, o poście napisano dużo, a powiedziano jeszcze więcej. Podejrzewam, że wielu z tych, którzy przeczytali ten felieton, nie znalazło w nim niczego odkrywczego. Po raz kolejny przeczytali oni te same, oczywiste rzeczy. Wydaje mi się jednak, że trzeba od czasu do czasu, a nawet i częściej, przypominać sobie o rzeczach oczywistych. Bardzo często rzeczy oczywiste są niesamowicie ważne, jeżeli nie najważniejsze. Co istotne, przypominając o rzeczach oczywistych innym, człowiek przypomina o nich samemu sobie.

O. Wiaczesław (Dejneko) – absolwent Prawosławnego Seminarium Duchownego i Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie. Podjął trud życia mniszego w monasterze św. Dymitra Sołuńskiego w Sakach, gdzie ze współbraćmi służy Bogu starając się realizować ideał prawosławnego monastycyzmu.
Comments